|
Za każdym razem, gdy przechodzę z grupą przez Most Karola, widzę ten sam schemat. Ludzie patrzą na rzeźby i myślą, że to wszystko powstało jako jedna całość — jeden styl, jeden artysta, jeden pomysł. I wtedy często mam ochotę powiedzieć: stop. Bo Most Karola to nie jest galeria jednego twórcy. To historia ambicji, rywalizacji… i całych rodzin, które przez lata budowały swoją pozycję w Pradze. A jedną z najważniejszych takich rodzin byli właśnie Brokoffowie. Autor artykułu: Michał Dzieńdziura, licencjonowany przewodnik po Pradze Dlaczego w ogóle powstało tyle rzeźb? Żeby zrozumieć ich sukces, trzeba cofnąć się do roku 1620 — Bitwy pod Białą Górą. Po niej Czechy znalazły się pod silną kontrolą Habsburgów, a wraz z tym przyszła intensywna kontrreformacja. Kościół katolicki zaczął używać sztuki jako narzędzia wpływu. Nie książek. Nie debat. Tylko obrazów, emocji i rzeźb. Barok w Pradze nie był tylko stylem. Był strategią. Miasto zaczęło działać na emocje — tłumaczyć, przekonywać, prowadzić widza. I dokładnie w tym momencie pojawiają się Brokoffowie. Rodzinny biznes w barokowej Pradze Jan Brokoff (1652–1718) nie był rodowitym Prażaninem. Był Niemcem karpackim ze Spisza. Do Pragi przyjechał jako „obcy”, ale trafił idealnie w moment. Miasto potrzebowało ludzi, którzy potrafili pracować szybko i skutecznie. A on to wykorzystał. Zamiast być tylko artystą, stworzył warsztat. A warsztat oznaczał skalę. Synowie, którzy nadali nazwisku rangę Prawdziwa siła tej historii tkwi w kolejnym pokoleniu.
To dzięki nim warsztat stał się marką. Rodzina, którą zniszczyła jedna rzecz To nie jest tylko historia sukcesu. To historia powtarzającego się schematu. Jan Brokoff (1652–1718) zmarł w wieku 66 lat na chorobę układu oddechowego. Michal Jan Josef Brokoff (1686–1721) — 35 lat, najprawdopodobniej to samo. Ferdinand Maxmilian Brokoff (1688–1731) — 43 lata, również choroba płuc. Dwa pokolenia. Ta sama praca. Ten sam koniec. Praca z kamieniem oznaczała pył, zimno i wilgoć. Tworzyli dzieła na setki lat… a sami nie mieli szansy żyć długo. Zostali pochowani w Kościele św. Marcina w murze na Starym Mieście, dziś znajdziecie tam tablicę ku ich pamięci. Jak rozpoznać styl Brokoffów? Kiedy tłumaczę to na żywo, mówię prosto: „Brokoffowie nie chcą was zszokować. Oni chcą, żebyście zrozumieli.” Ich rzeźby są uporządkowane, czytelne i logiczne. Powstawały dla Kościoła i elit, więc przekaz musiał być jasny. To barok, który tłumaczy historię — nie komplikuje jej. Przykłady rzeźb z Mostu Karola Most Karola to nie tylko Brokoffowie, ale to właśnie tutaj ich styl widać najlepiej. Spójrzmy na trzy przykłady: św. Franciszka Borgiasza, św. Wita i św. Franciszka Ksawerego. Św. Franciszek Borgiasz Trzeci generał jezuitów, stoi w centrum kompozycji i wyraźnie nad nią dominuje. Rzeźba została zamówiona przez kolegium jezuickie, więc jej przekaz jest jednoznaczny. Wokół znajdują się anioły, ale układ jest prosty i podporządkowany — jeden z nich trzyma medalion z monstrancją. W dolnej części widoczna jest czaszka, nawiązująca do momentu duchowej przemiany Borgiasza, po ujrzeniu martwego ciała cesarzowej Izabeli. Jedna scena, jasny przekaz. Św. Wit Św. Wit, młody rzymski męczennik i patron Czech, przedstawiony jest frontalnie i spokojnie. W ręku trzyma palmę męczeństwa. U jego stóp pojawiają się elementy opowiadające historię — potulne lwy, które go nie zaatakowały, oraz wąż symbolizujący pokuszenie. Wit nie wyrzekł się wiary i został skazany na śmierć. Prosta forma, ale zapadające w pamięć nawiązanie do historii świętego. Św. Franciszek Ksawery Przykład bardziej rozbudowanej grupy rzeźbiarskiej. Św. Franciszek Ksawery trzyma uniesiony krzyż i zwraca się do klęczącego wodza proszącego o chrzest. Obok znajdują się dwaj chłopcy — jeden z ewangelią i biretem duchownego, drugi z muszlą wypełnioną święconą wodą. Cała scena stoi na podstawie podtrzymywanej przez postacie reprezentujące narody, wśród których działał — Chińczyka, Tatara, Hindusa i Maura. Mimo wielu figur kompozycja jest czytelna: jedno centrum, jeden kierunek, jeden główny wątek z historii świętego. Brokoffowie to nie tylko Most Karola. Ich prace znajdziecie w całej Pradze. Dekorowali m.in.:
Na moście Karola zwróćcie natomiast uwagę na pozostałe grupy rzeźbiarskie rodziny Brokoffów, każda jedna to dzieło sztuki. Artysta, który zostawiał swoją twarz w kamieniu
Ferdinand Maxmilian Brokoff wielokrotnie autoportretował się w swoich rzeźbach — nie wprost, ale w twarzach postaci i detalach. To trochę jak podpis ukryty w kamieniu. Spójrzcie jeszcze raz na portret Ferdinanda Brokoffa, a potem na anioła trzymającego monstrancję przy św. Franciszku Borgiaszu. I jeszcze na młodego pomocnika trzymającego książkę Fraciszka Ksawerego. Widzicie to? Jeśli udacie się z Mostu Karola przyjrzyjcie się też pomnikowi św. Jana Chrzciciela na pl. Maltezské náměstí. Ale to dopiero połowa historii Jeśli Brokoffowie tworzyli barok uporządkowany i czytelny… …to w tym samym czasie w Pradze działał ktoś, kto robił coś zupełnie innego: 👉 Matyáš Bernard Braun I to on stworzył jedną z najmocniejszych rzeźb na Moście Karola — św. Ludgardę. Na koniec — zmieńcie sposób patrzenia Następnym razem, kiedy wejdziecie na Most Karola: Nie patrzcie na rzeźby jak na tło. Zatrzymajcie się. Spójrzcie na twarze. Zobaczcie historię. Bo nagle okaże się, że Praga nie jest tylko piękna. Ona została zaprojektowana, żeby coś Wam powiedzieć. A Brokoffowie byli jednymi z tych, którzy nadali jej ten głos. Chcesz zobaczyć to na żywo? Jeśli chcesz spojrzeć na Pragę w ten sposób — nie tylko „ładną”, ale zrozumiałą — zapraszam na nasze wycieczki. Podczas spaceru pokazujemy dokładnie takie detale: historie ukryte w rzeźbach, symbole na fasadach i miejsca, które nagle zaczynają mieć sens. 👉 Sprawdź aklualnie rozpisane trasy zwiedzania w grupie w sekcji Program Wycieczek. Albo zapytaj o wycieczkę prywatną: [email protected] PS Czy wiesz, że… Ferdinand Maximilian Brokoff, jeden z najważniejszych rzeźbiarzy barokowej Pragi, pozostawił swoje dzieła nie tylko tutaj, ale również poza Czechami. Dwie jego ważne realizacje znajdują się we Wrocławiu. W kościele św. Elżbiety stworzył nagrobek Johanna Georga Wolffa, wykonany według projektu znanego architekta Johanna Bernharda Fischera von Erlacha. Z kolei w katedrze wrocławskiej pracował przy wystroju tzw. Kaplicy Elektorskiej, gdzie szczególnie widoczna jest jego umiejętność pracy z marmurem. 👉Jeśli planujecie wizytę we Wrocławiu, warto skorzystać z usług naszych sprawdzonych przewodników z Przewodników bez Granic – Karoliny Zembik-Hnytko oraz Marcina Morżaka. Więcej informacji o innych miastach i lokalnych przewodnikach znajdziecie na stronie: przewodnicybezgranic.pl
0 Komentarze
Odpowiedz |
AutorMichał Dzieńdziura Kategorie
Wszystkie
|





